Przepraszamy, ale Twoja przeglądarka nie jest wspierana.
Prosimy o jej uaktualnienie lub pobranie którejś z poniższych:

Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Wakacje od ulubionych perfum – czy warto się na nie wybrać?

Wielu perfumoholików myśli o wakacyjnych upałach z niewielkim entuzjazmem. Szczególnie Ci, którzy rozmiłowani są w mocnych, intensywnych pachnidłach, takich jak Alien czy Opium. O ile w zimie te zapachy są akceptowane przez niezaprawione w wąchaniu towarzystwo, to latem nasi najbliżsi nie okazują się już tak tolerancyjni. Aby uniknąć złośliwych komentarzy, nieprzyjemnych sytuacji, wymownych spojrzeń i osób unikających naszego towarzystwa – pójdźmy na pewne ustępstwa.
Osobiście uważam, że całkowite rezygnowanie z ukochanych zapachów wcale nie jest dobrym wyjściem. Można ograniczyć się do uboższej aplikacji, darować sobie dodatkowe „psik psik” na szyję i włosy. 
Czasami odpoczynek od ukochanych perfum potrafi być zbawienny – dzięki niemu możemy poznać nowe zapachy, które pod natłokiem ulubionego killera po prostu nie dotarłyby do nozdrzy. A perfumy, które odkładamy na potem będą się nosić jeszcze lepiej po krótkiej przerwie.
Bardzo często wersje L’Eau, Eau Fraiche okazują się mało ambitne i często nie są w stanie spełnić naszych oczekiwań. Wśród zapachów z tej kategorii są jednak perełki. Wybrałam dla Was 3 zapachy, które ja bardzo lubię i chętnie korzystam w przerwie od ich pierwowzorów. 

LAN-LBA01_1.jpg

La Vie Est Belle L’Eau
Uwielbiam La Vie Est Belle i jego słodki urok irysów umorusanych cukrem. To perfumy, które sprawiają, że czuję się fantastycznie. L’Eau jest bardziej potulne i miękkie – mniej oficjalne. Towarzyszy mu jakby mleczna, biała słodycz. Nie jest to zapach na upalne dni i wylegiwanie się w słońcu (podczas opalania najlepiej całkowicie z perfum zrezygnować, by uniknąć przebarwień i reakcji alergicznych). Letnie długie wieczory w cienkim sweterku i z kilkoma kroplami La Vie est Belle L’Eau to coś, na co sama czekam z utęsknieniem.

MUG-AAQ01_1.jpg

Thierry Mugler Angel Aqua Chic
Angel EDP jest według mnie zbyt ciężki i w lecie lubię za nim zatęsknić. Bardzo dobrze sprawdza się Anioł w postaci wody toaletowej. Lżejszy, słodszy, bardziej dziewczęcy i niezobowiązujący. Jednak najlepszym wariantem na wakacje jest dla mnie Angel Aqua Chic. Lekkich wersji Angel było już kilka, wszystkie były udane, bardzo zbliżone do siebie. Aqua Chic to Angel odarty ze słodyczy, orzeźwiony cytrusami, owocowym kwaskiem. Jego paczula nie jest napierzona i agresywna, ale jasna, słoneczna i chłodna jak zimny prysznic. Chciałoby się ciągle „dopsikiwać”, ale to w dalszym ciągu Mugler – zabójczo trwały, lepiej uważać.

A jakie są Wasze ulubione zapachy na lato? Czy są wśród nich flankery wielkich klasyków?

1 Komentarz

  • Wojownicza K. 06.09.15r, godz. 15:10

    Bardzo podoba mi się to że wybrałaś Angela Aqua Chic, choć ja poleciłabym słonecznego Angela Sunessence, choć przesadzałam z aplikacją (ja już tak mam), to świetnie wkomponował się w upalne wiatry i grzejące słońce. Poleciłabym rónież Eau de Courreges

Skomentuj