Przepraszamy, ale Twoja przeglądarka nie jest wspierana.
Prosimy o jej uaktualnienie lub pobranie którejś z poniższych:

Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

​Perfumy na ślub, Cz. II – propozycje zapachów dla Panny Młodej

Przesądy mówią, że Panna Młoda powinna w dniu ślubu mieć coś starego, coś nowego, pożyczonego, a także niebieskiego. W ten sposób często Panna Młoda ma na sobie również coś za dużego, zniszczonego, niepasującego do całości ensemble i (w najtragiczniejszych przypadkach) brzydkiego. Do przesądów podchodzę raczej z przymrużonym okiem. W dniu mojego ślubu nie zważałam na ani jeden z nich i wszystko poszło idealnie.

W kwestii zapachów nie będę Was straszyć dziwnymi porzekadłami. Sprawa doboru perfum jest skomplikowana i na pewno nie można po prostu kupić perfum, poleconych przez nawet największego znawcę tematu. Należy je sprawdzić i dopiero wtedy zakupić. W poprzedniej części mojego poradnika przedstawiłam Wam moje rady dla Panien Młodych. Część druga to dla mnie wyzwanie, bo moim zadaniem jest wyselekcjonowanie zapachów, które sama szczerze polecam. Będą to więc zapachy, które sama wybrałabym w dniu ślubu, z czystym sumieniem. Założyłam sobie, że będą to zapachy z różnych półek cenowych, ale raczej popularne, takie do których mamy łatwy dostęp. Z początkowej listy 26 kompozycji zapachowych wybrałam dla Was kilka. Oto one, osadzone w niemal przesądnych kategoriach:

GOU-QUE04_2.jpg

COŚ VINTAGE:
Dla miłośniczek zapachów retro mam dwie propozycje. Bez obaw, nie bójcie się o swoje portfele, nie chodzi mi wcale o archiwalne egzemplarze Guerlain czy fiolki, które zatonęły razem z okrętem Titanic. Perfumy Giorgio Eau de Toilette marki Giorgio Beverly Hills pachną bajecznie, jakby były z innego świata. Gdyby tak wyobrazić sobie życie, w którym kobieta jest traktowana jak księżniczka, a książę zawsze zjawia się na czas – na pewno musi w nim być miejsce na te perfumy. Przemieniona olfaktoryczną magią w cukier tuberoza w czułym uścisku ylang-ylang i cała masa innych wspaniałości to coś, co pachnie pięknie, ale nie do końca nowocześnie. To perfumy dla księżniczek, tak samo jak Quel Amour! od Annick Goutal. To zapach dla roztargnionego kopciuszka, który zgubił pantofelek i nawet tego nie dostrzegł, a następnie poszedł zamieszkać z krasnoludkami, zupełnie pomijając fakt, że to nie jego bajka. Pachnidło to pachnie jak piwonia żująca gumę balonową. Jest niezwykle radosne, jasne, słodkie i młodzieńcze. To taka przekomarzanka nut owocowo – kwiatowych, które miło obserwować i nie raz można się szczerze przy tym uśmiechnąć. Zarówno Giorgio jak i Quel Amour! wyobrażam sobie jako idealne zapachy dla Panien Młodych w sukniach typu princeska, muślinowej Zosieńce, a także każdej kreacji z koronką. 

ghghg.jpg


COŚ SŁODKIEGO:
Nawet w dniu ślubu nie można sobie odmówić czegoś słodkiego. Jeśli jednak do ostatniej chwili pilnujemy talii, to warto sięgnąć po słodkie perfumy i zapomnieć o smakowitej czekoladce. Jeśli mówimy o perfumach gourmand, to wybór wcale nie jest łatwy. Nie możemy przesadzić z ich aplikacją. Zbyt przytłaczająca słodka woń może odebrać Pannie Młodej nieco elegancji. Radziłabym zachować ostrożność, perfumując się delikatnie, ewentualnie do torebki Świadkowej włożyć fiolkę z zapachem, gdyby ponowna aplikacja była konieczna. Dla mnie idealnym zapachem na ślub jest stare dobre Dolce & Gabbana The One. Kremowe lilie i liczi, słodziutka wanilia podbita zmysłową ambrą… The One to perfumy dla rozważnej i romantycznej. W sukience w kształcie litery A, a może i w takiej do kolan…
Gdyby tak poszukać czegoś odważniejszego i z dłuższym pazurem, to stawiam na YSL Manifesto w odsłonie L’Elixir. Momentami dusi, ale w odpowiedniej dawce potrafi pięknie i wdzięcznie rozwinąć się na skórze. Najmocniej wyczuwalne są soczyste owoce przeplatające się z heliotropem i jaśminem. Królową jest tutaj kaszmirowa wanilia, która pachnie zarówno elegancko i zmysłowo jak i przyziemnie – niczym nieprzyzwoicie słodki waniliowy budyń domowej roboty. Z masą grudek.

Fotolia_50549340_Subscription_Monthly_M.jpg


Jeśli perfumy, które wymieniłam nie spełniają Waszych oczekiwań, zawsze warto sięgnąć po najpopularniejsze zapachy ślubne, absolutne hity takie jak J’Adore, Chloe, Romance by Ralph Lauren, Chanel Chance. Z niższej półki cenowej polecam też Intimately Beckham, podobne do Pure Poison Diora i  In  White J. del Pozo. W swoim zestawieniu pominęłam aldehydy i klasyczny orient. W tych kategoriach zwyciężają pewne dwa zapachy, a inne – choćby genialne – nie mają szans na dorównanie tym Perłom. Chyba nie muszę tłumaczyć, że Chanel No. 5 i Shalimar to perfumy, które polecam zawsze i na każdą ważną okazję, prawda?

A jakie perfumy Wy polecacie na dzień ślubu?

2 Komentarze

  • Anna 23.09.15r, godz. 22:14

    Tylko Eternity CK.

  • Anna 15.09.15r, godz. 13:00

    ja czekam na ten jeden wymarzony dzień i rozważam Chanel Chance eau Tendre lub Armani Si. Dwa zupełnie odmienne zapachy ale uwielbiam oba :)

Skomentuj